Światowy Dzień Pracoholików

“Bez pracy nie ma kołaczy” – głosi popularne, polskie przysłowie. Zaangażowanie, solidność, priorytetyzacja celów to z kolei elementy, które pojawiają się w co drugim curriculum vitae. Pracowitość jest bez wątpienia cechą pozytywną, jednak – jak mówią inne, pokoleniowe mądrości – we wszystkim należy zachować umiar. Pracoholizm zaś jest oznaką, że pewne życiowe proporcje zostały zachwiane. I, co warto podkreślić, jest uzależnieniem jak każde inne.

 

O pracoholizmie oficjalnie po raz pierwszy napisano w 1971 roku. Amerykański psycholog Wayne Oates wspomniał w swojej książce o osobie, która jest całkowicie pochłonięta wykonywaną przez siebie pracą.

 

A jakie są przyczyny takiego pochłonięcia? Z jednej strony psycholodzy mówią o braku asertywności. Osoby, które nie stawiają granic i nie mówią o własnych potrzebach, biorą na siebie zbyt wiele zadań i zbyt wiele odpowiedzialności. Często też wszystko zaczyna się od perfekcjonizmu i przerostu ambicji – chcemy pochwalić się dobrymi wynikami, jednocześnie będąc dla siebie ogromnie krytycznymi. W wyścigu o pozycję w firmie w pewnym momencie nie mamy czasu na życie osobiste – bo przecież zawsze można zrobić lepiej, więcej i dokładniej. Zaczynamy odczuwać niepokój, lęki, bóle, wycofanie. Objawy somatyczne  z czasem się rozwijają – bardzo częstymi u pracoholików są kłopoty ze snem, przedłużające się bóle głowy, agresja, problemy z koncentracją i stopniowe odcinanie się od ludzi. W skrajnych przypadkach przepracowanie może prowadzić do poważniejszych konsekwencji… Karoshi czyli “śmierć z przepracowania” pojawiło się w latach 90. w Japonii.

 

Pracoholicy wbrew pozorom nie pracują wyłącznie dla korzyści finansowych. Przyczyna leży dużo głębiej – często jest to forma zaspokajania kompleksów, nadawanie poprzez pracę swojemu życiu sensu i wartości, potrzeba docenienia czy rekompensowanie sobie uwagi partnera lub rodziców.

 

Wydaje się, że pracoholik jest pracownikiem idealnym? Nic bardziej mylnego. Po pierwsze, osoby z tym schorzeniem dużo częściej cierpią na depresję, lęki, fobie, bóle kręgosłupa, ucisk w klatce piersiowej czy zmienność nastrojów. Poza tym – z perspektywy pracodawcy – jest to także osoba, która na dłuższą metę ma niską produktywność, generuje stres w grupie, nie komunikuje się z pozostałymi pracownikami (przez co wywołuje konflikty).

 

Pracoholizm, jak każde schorzenie, można leczyć. Kluczowa jest tutaj psychoterapia i spotkanie się z własnymi emocjami, poznanie głębszej przyczyny tego, że “rzucamy się” w wir zawodowych obowiązków. Spotkania z psychologiem, znalezienie dla siebie momentów oddechu w ciągu dnia – o tym osoby nadambitne szczególnie powinny pamiętać.

 

Doskonałą propozycją jest też platforma MINDGRAM, dostępna w ramach Synergii dla zdrowia. Pomaga ona pracownikom i firmom zachować równowagę, demokratyzuje dostęp do opieki psychologicznej. “Wierzymy, że silni psychicznie ludzie i firmy mogą osiągnąć wszystko, o czym marzą” – mówią twórcy platformy – nie sposób się z nimi nie zgodzić.

 

Zdrowie pracownika wpływa na zdrowie całego zakładu pracy. Dlatego tak ważne jest, żeby pracodawca miał tego świadomość i uważnie, z życzliwością obserwował swoich podwładnych.

Masz pytania? Zadzwoń lub zostaw nam swój numer oddzwonimy!